Ten portugalski fort zachował (dzięki remontom prowadzonym w minionych stuleciach) wiele ze swego oryginalnego charakteru. Niezwykła, wieloboczna konstrukcja - dzieło włoskiego architekta - zapewniała możliwość wzięcia napastników szturmujących mury twierdzy w krzyżowy ogień, kierowany z poszczególnych bastionów.
Fort jest otwarty codziennie 8.30-18.30; wstęp - 200 KSH; kustosz: PO Box 82412, tel. 011/312839. Zwiedzanie fortu najlepiej zaplanować na początek dnia. Interesującym źródłem informacji na jego temat jest sprzedawany tutaj przewodnik. Warto poświęcić więcej uwagi odrestaurowanemu budynkowi Omani House (domu omańskiego), w prawym, najdalszym narożniku patrząc od wejścia do twierdzy. Można też wspiąć się - ostrożnie, by nie uderzyć głowa o belki poprzeczne - na płaski dach, z którego roztacza się wspaniały widok na Mombasę. Na swój sposób interesujące są również latryny, mocowane do murów i zasłaniane prawdopodobnie matami.
Zwiedzając Fort Jesus łatwo zauważyć, że nie był on jedynie obronnym gmachem, lecz niewielkim, przemyślnie umocnionym miasteczkiem, które rządziło się własnymi prawami. Wznoszą się tam ruiny kościoła, był także skarbiec, a być może nawet sklepy. Przypuszcza się, że główny dziedziniec zajmowała olbrzymia ilość prostych domów mieszkalnych. W 1824 r. kapitan Owen opisał to miejsce słowami: ".. pełno bezładnie rozmieszczonych ruin, chatek i ruder, których wiele wzniesiono tam, gdzie tylko znalazło się jakieś miejsce. W większości jednak do ich budowy wykorzystywano czyści ruin, które nakrywano matami służącymi jako zadaszenie."
Z archeologicznego punktu widzenia najciekawszy wydaje się fragment fortu od strony morza, gdzie można obejrzeć Hall of the Mazrui (komnatę Mazrui), z przepięknymi ławami kamiennymi i napisami pochodzącymi z XVIII w. Dodatkowo znajdują się tu duże ilości zawstydzających napisów wyrytych przez współczesnych turystów. W sąsiedniej komnacie wyeksponowano olbrzymia płytę tynku ze starym graffiti, nagryzmolonym przez znudzonych portugalskich wartowników. Tematykę malowideł stanowią okręty, uzbrojeni rycerze (nie wyłączając karykatur kapitana fortu, dzierżącego swą buławę), ryby, kameleon i różne inne motywy. Analfabetyzm uniemożliwił pozostawienie w tym miejscu większej ilości napisów, ale - co zastanawiające - nie ma tutaj niczego sprośnego (czyżby takie elementy zostały usunięte?). Na tym terenie funkcjonuje od lat niewielka kawiarenka, serwująca znakomity sok cytrynowy oraz restauracja muzealna - za kasą biletową - oferująca codziennie dania obiadowe i różne przekąski.
Muzeum - znajdujące się we wschodniej części fortu (niegdyś stały tam koszary wojskowe) - jest niewielkie, ale eksponaty pozwalają turystom wzbogacić swa wiedzę na temat cywilizacji Suahili i historii całego regionu. Większość ekspozycji zajmują wyroby garncarskie rodzime i importowane. Są wśród nich przedmioty pochodzące aż z Chin, liczące niekiedy ponad 1000 lat. Wiele zbiorów pochodzi od kolekcjonerów, wciąż jednak w rękach prywatnych pozostaje bardzo dużo interesujących materiałów. Wewnątrz warto zwrócić uwagę na olbrzymie rzeźbione drzwi, przeniesione z (należącego do dynastii Mazrui) domu w Gazi, a także na niezwykły kręg wieloryba, wykorzystywany jako taboret. Muzeum posiada również ekspozycję dokumentującą losy projektu odzyskania najróżniejszych przedmiotów z wraku statku Santo Antonio de Tanna, który zatonął w 1697 r. podczas próby przełamywania długotrwałego oblężenia fortu. Na powierzchnię wydobyto już około 7000 przedmiotów, ale cały statek nadal spoczywa na głębokości 16 m w porcie.
róbło - onet.pl
Kenia - safari - zdjecia z keni - kenia - Daniel SZYSZ